Kolejny sukces na arenie Europejskiej

0
113

Jeszcze trochę i nasz główny(?) port morski dogoni port kraju 10 razy mniejszego.
Od razu mi się przypomniała rozmowa z przedsiębiorcami parę lat temu, gdy hucznie były przywoływane kolejne kamienie milowe w wynikach Gdańskiego Portu. Że tyle a tyle towarów, taki rozwój, sukces, sukces, sukces.
Otóż pytam się osoby, ściągającej materiały z Azji, dlaczego wyładowuje się w Hamburgu a nie w Gdańsku z tymi swoimi kontenerami? Przecież odległość, transport to koszty…
A on mi odpowiada: transport jest tańszy niż czas. Jak przybija statek do Hamburga, to następnego dnia kontener jest już w drodze do firmy. Jak raz spróbowałem do Gdańska, to jeszcze 3 tygodnie kontener stał na cle. Kto ma na to czas?

Dziś „szczycimy się”, że nasz Wielki Port w kraju zamieszkałym przez prawie 38 mln osób już prawie przegonił pod względem ton przeładunku port w państwie sąsiednim liczącym 3 mln mieszkańców. Zapewne sukcesem jest to, że port w Gdańsku przerobił tyle co pozostałe polskie 3 porty bałtyckie i razem to biorąc przegonili Kłajpedę (chociaż ~30% to przeładunek paliw). Ale jak sam Gdańsk konkuruje z Kłajpedą o miano najlepszego końcowego portu Bałtyku to musi się bardziej postarać. Szczególnie, że potencjał odbiorczy jest (teoretycznie) większy.
Niemniej, pozwolę sobie zawieszczyć, że podsumowanie roku 2016 w tym temacie będzie na rękę obecnie rządzącym. Dzięki LNG w Świnoujściu oraz już od połowy 2015 roku możliwości przyjmowania wielkich (>300m) statków w Gdańsku, mamy szansę stać się potęgą transportu morskiego w tej części Bałtyku. Oczywiście w liczbach. Będę ładne wykresy ze strzałką w górę, podawane wielkie liczby, uściski dłoni, szampan i kwiaty.
Tylko co z tego, jak zwykły szary przedsiębiorca będzie dalej brał transport z Hamburga, bo sumarycznie bardziej mu się to opłaca, nie dość, że czasowo to jeszcze mniej użerania się z papierami, żeby nie powiedzieć w skrócie: z urzędnikami.
[d]

Komentarze