Jasna Góra i nie tylko

0
163

Przyjechał znajomy zza granicy, wśród miejsc, które życzył sobie zobaczyć znalazła się Jasna Góra. Trochę konserwatywnie, powiedziałby wykształcony Polak z dużego miasta, ale cóż: gość w dom, Bóg w dom (znów konserwatyzm, sorry), więc trzeba jechać i pokazać klasztor ojców paulinów. A wycieczka z obcokrajowcem i to z Ameryki po polskich drogach, przez polskie wsie to sprawa nader ryzykowna. Wyjechać tylko z Warszawy, a już przy szosie nie to, że gminnej, ale krajowej (!) co kilkaset metrów jawią się przydrożne kapliczki, których nie sposób nie zauważyć, bo – jak na złość – jaskrawo przystrojone z okazji niedawnego święta. I gdy już nie wiem, gdzie podziać ze wstydu oczy i w ogóle, gdzie podziać po prostu siebie, zza wysokiego pagórka naszym oczom – jak dobrze, że swoich nie spuściłam ze wstydu! – ukazał się okazałych, wręcz monstrualnych, rozmiarów billboard: wasektomnia – antykoncepcja dla mężczyzn. Ufff honor Polski jako państwa nowoczesnego i unijnego uratowany. Nie jest tak, że to tylko przedmurze i do tego jeszcze zaścianek. Następnym razem, choćby zagraniczny gość zażyczył sobie wycieczkę do św. Lipki, Gietrzwałdu czy Lichenia – wiem, że nie będzie się czego wstydzić.

Komentarze